Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie! Ruszył czarny protest w Zespole Opieki Zdrowotnej we Włoszczowie. Dyrekcja oraz organ prowadzący domagają się od rządu uczciwego finansowania szpitali powiatowych.
Minutą ciszy dla systemu ochrony zdrowia ubrani na czarno pracownicy Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II we Włoszczowie, wraz z osobami wspierającymi, przyłączyli się do ogólnopolskiej akcji. 22 kwietnia zorganizowali przed placówką cichy protest pod hasłem „Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie!”.
Załodze szpitala towarzyszyli przedstawiciele organu prowadzącego, czyli Zarządu Powiatu na czele ze starostą Dariuszem Czechowskim, wicestarostą Łukaszem Karpińskim, członkami Zarządu Jarosławem Krzyżanowskim i Rafałem Pacanowskim, a także miejscowy poseł Bartłomiej Dorywalski oraz wójt Ireneusz Gliściński, reprezentujący gminę Krasocin w Radzie Społecznej ZOZ we Włoszczowie.
Szpitale powiatowe domagają się od rządu uczciwego finansowania swojej działalności. Jak podkreślają, obecna polityka w ochronie zdrowia realnie zagraża bezpieczeństwu pacjentów. Alarmują o braku rozliczeń za 2025 rok, ograniczaniu finansowania nadwykonań, zaniżonych wycenach świadczeń medycznych oraz cięciach w diagnostyce, m.in. w zakresie tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, gastroskopii i kolonoskopii.
W praktyce oznacza to powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznawanie chorób, trudniejsze leczenie i gorsze rokowania. W skrajnych przypadkach może to stanowić realne zagrożenie dla życia pacjentów.
– W naszym szpitalu wprowadzono szereg ograniczeń. Obecnie wykonujemy jedynie 50 procent badań tomografii komputerowej. Za pozostałe nadwykonania Narodowy Fundusz Zdrowia płaci tylko połowę wartości, co nie pokrywa kosztów. W efekcie do każdego takiego badania musimy dopłacać – mówi dyrektor placówki Rafał Krupa. – Z kolei badania endoskopowe, takie jak gastroskopia i kolonoskopia, są finansowane jedynie w 60 procentach.
Jak zaznacza dyrektor, placówki nie stać na wykonywanie badań ponad limit, ponieważ każde z nich generuje straty i pogłębia zadłużenie. Skutki są już widoczne – kolejki do diagnostyki obrazowej wydłużyły się dwukrotnie i sięgają około dwóch tygodni, a czas oczekiwania na gastroskopię wynosi obecnie od półtora roku do dwóch lat.
– Nie mam wątpliwości, że w tej sytuacji najbardziej ucierpią pacjenci. Nowotwory potrafią rozwijać się bardzo szybko – czasem pół roku powoduje ogromne spustoszenie w organizmie, a co dopiero dwa lata – podkreśla Rafał Krupa.
Szpital powiatowy, jako najbliższe ogniwo diagnostyki i leczenia, odgrywa kluczową rolę w systemie ochrony zdrowia. Dlatego – jak tłumaczy dyrektor – placówka przyłączyła się do ogólnopolskiego protestu, który potrwa od 20 do 24 kwietnia. Na razie ma on charakter symboliczny i nie wpływa na obsługę pacjentów.
Obecne zadłużenie szpitala przekracza 50 milionów złotych. – Nie wiemy, jak dalej funkcjonować w takich warunkach. Liczymy, że osoby decyzyjne w kraju dokładnie przeanalizują skutki swoich decyzji. Obawiamy się, że w przyszłości pacjenci będą musieli płacić za badania, a tego chcielibyśmy uniknąć – zaznacza dyrektor.
Źródło: Moja Gazeta Lokalna