Burzliwa debata o drodze w Gościencinie. Sesję Rady Miejskiej we Włoszczowie zdominowała powiatowa inwestycja. Już dawno nie było takiego posiedzenia.
Burza wokół finansowania przebudowy drogi powiatowej w Gościencinie. Gmina Włoszczowa nie chce dołożyć do nieswojej inwestycji. Nie pomogły groźby, ani prośby.
Już dawno nie było tak burzliwej i emocjonującej sesji w Urzędzie Gminy. Jeszcze posiedzenie dobrze się nie zaczęło, a już rozgorzała burzliwa dyskusja na temat finansowania drogi powiatowej w Gościencinie, o której pisaliśmy kilkakrotnie.
Na posiedzenie Rady Miejskiej w dniu 27 marca przybyła silna reprezentacja Powiatu Włoszczowskiego na czele z dwoma starostami – Dariuszem Czechowskim i Łukaszem Karpińskim. Dyskusja przedstawicieli powiatu z gminnymi samorządowcami trwała ponad trzy godziny. Rozmowy zakończyły się fiaskiem.
Powiat nie może się w dalszym ciągu porozumieć z Gminą Włoszczowa. Starostowie prosili, aby gmina wygospodarowała w budżecie pieniądze na pokrycie wkładu własnego do powiatowej inwestycji po połowie ze starostwem. Chodzi o kwotę 850 tysięcy złotych (15 procent wartości zadania).
Jednak gmina nie jest tym tematem zainteresowana, co dali wyraz w swoich przemówieniach zarówno burmistrz Grzegorz Dziubek, jak i większość radnych (z niewielkimi wyjątkami, a właściwie tylko jednym w osobie Piotra Turczyńskiego).
Gmina – jak tłumaczył skarbnik Dariusz Górski – nie może zadłużać się na nieswoje inwestycje, gdyż sama ma już 39 milionów własnych kredytów do spłaty. A jeśli nawet nie weźmie kolejnego kredytu, to żeby pomóc finansowo powiatowi musiałaby zrezygnować z wykonania własnych zadań. A to nie wchodzi w rachubę.
Powiatu – jak się okazuje – również nie stać na wzięcie kredytu ani sfinansowanie wkładu własnego do inwestycji w Gościencinie, wynoszącego łącznie 1,7 miliona złotych. – Nie mamy zdolności kredytowej – tłumaczył starosta. Dodajmy, że zadłużenie powiatu (łącznie z poręczeniem dla szpitala) wynosi obecnie ponad 6 milionów zł.
Nie pomogły prośby dwóch starostów i dwóch radnych powiatowych przybyłych na sesję. Dariusz Czechowski tłumaczył, że nie chce zwracać wojewodzie dofinansowania w wysokości ponad 7 milionów złotych, bo to byłoby najgorsze z możliwych rozwiązań.
– Proszę, abyśmy się porozumieli i połączyli siły. Nie chcielibyśmy oddawać jedynych środków, które pozyskaliśmy na jedną drogę w powiecie włoszczowskim – prosił kilka razy radnych gminnych również wicestarosta Łukasz Karpiński.
Prosili też mieszkańcy Gościencina, zwłaszcza była sołtyska Józefa Wichrowska. Mieszkańcy przywieźli ze sobą nawet 200 podpisów w tej sprawie.
Podczas burzliwej dyskusji nie brakowało personalnych wycieczek, a nawet kłótni pomiędzy niektórymi osobami. Wytykano sobie nawzajem różne sprawy, nie związane nawet z tą konkretną drogą. Momentami atmosfera była bardzo gorąca. Kilkakrotnie apelowano o wyciszenie emocji.
Radny Zbigniew Woldański mówił wręcz o szantażu ze strony powiatu w stosunku do gminy. – To jest wasz obowiązek zrobić tę drogę, nie nasz! – twierdził radny. Dodał też, że Włoszczowy nie obchodzą inwestycje powiatowe w sąsiednich gminach i dofinansowania na nie innych samorządów.
Przekaz władz gminnej był prosty – jeśli samorząd będzie stać, to będzie dokładał powiatowi na miarę swoich możliwości finansowych, jeśli nie, dotacji nie będzie udzielał, bo ma swoje inwestycje i one mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.
– Nie ma nigdzie, w żadnym zapisie prawnym, że gmina ma obowiązek dokładać powiatowi. Może, ale nie musi. To jest tylko dobra wola Rady Miejskiej – podkreślał burmistrz Grzegorz Dziubek, przypominając, że gmina nie wyciągała ręki do powiatu, gdy remontowała w zeszłym roku ulicę Jędrzejowską w mieście.
– W takim razie ja mam pytanie w imieniu radnych i mieszkańców Gościencina: czy ta droga będzie w końcu budowana, czy nie? – zapytał na koniec zdezorientowany przewodniczący Rady Miejskiej Grzegorz Dudkiewicz.
– Na chwilę obecną nie będzie budowana – odparł mu wicestarosta Karpiński dodając, że w przypadku negatywnej decyzji gminy Zarząd Powiatu będzie szukał pieniędzy gdzie indziej, żeby mimo wszystko zrealizować to zadanie.
Wszystko wskazuje na to, że Starostwo Powiatowe nie zwróci pozyskanego dofinansowania do Urzędu Wojewódzkiego, jak ostrzegało wcześniej. Starosta włoszczowski złożył na sesji ważną obietnicę mieszkańcom Gościencina.
– Chcę powiedzieć z całą odpowiedzialnością, że jeśli gmina nam nie pomoże, ja zrobię wszystko, żeby znaleźć pieniądze na tę inwestycję, ale kosztem innej na terenie gminy Włoszczowa – zadeklarował Dariusz Czechowski.
Burzliwa dyskusja zakończyła się po trzech godzinach od rozpoczęcia sesji. Goście ze starostwa opuścili magistrat nie mając żadnego zapewnienia radnych miejskich, co z ewentualnym dofinansowaniem, po które przyszli. Wszystko wskazuje na to, że go nie będzie.
Mimo wszystko radny Piotr Turczyński zaapelował, żeby jednak usiąść do stołu rozmów ze starostwem i dojść do porozumienia. Twierdził, że warto kontynuować współpracę z powiatem w zakresie remontów drogowych, bo ona się sprawdziła w poprzednich latach z korzyścią dla wszystkich mieszkańców. A tego właśnie oczekują ludzie od samorządów. – Zgoda buduje, niezgoda rujnuje – przypominał radny.
Tekst: Moja Gazeta Lokalna




